Dwanaście potraw

Nie do końca wiem jak to się stało. Kiedy my jechaliśmy  na zachód, do Hiroszimy, nasza gospodyni poruszała się na wschód, do Tokio. Tuż przed tym rozjazdem powstała lista wigilijnych dań i produktów potrzebnych do ich stworzenia, oraz takich, którymi można zastąpić te oryginalne.

Wczoraj przed pracą zaczęliśmy gotować kompot z suszu, potem pojechaliśmy… gdzieś w góry. Na miejscu spotkaliśmy miejscowego urzędnika, który poszedł z nami dalej, wzdłuż drogi i razem z naszą gospodynią zawzięcie dyskutowali o choinkach. Na koniec zostaliśmy zapytani o zdanie i dostaliśmy pozwolenie, by wskazaną choinkę sobie wyciąć. Dostałem rękawice i piłę, więc do roboty. Drzewko owszem jest iglaste i nawet kształtem przypomina choinkę narysowaną kredkami przez dwulatka. Prawdę mówiąc jest szkaradne. Ale jest. I nawet nie przeszkadza, że kłuje niemiłosiernie, nie pachnie i jest przerzedzone jak  włosy kontrolera biletów w porcie. Przynajmniej dwoje miejscowych postarało się, żebyśmy mięli świąteczne święta. Po pracy zaczęliśmy gotować barszcz, kapustę z grzybami, zrobiliśmy rybę w galarecie. Na karpia nie ma co liczyć. Dla Japończyków pomysł jedzenia karpia jest równie abstrakcyjny, jak dla nas zjedzenie chomika sąsiada. Można, ale po co?

IMG_5342

W wigilię od rana gotowanie. Uszka do barszczu, pierogi z kapustą, pierogi ruskie. Udało się usmażyć rybę na masełku i w panierce, a nawet kluski z makiem. W sumie 11 polskich potraw wigilijnych.

IMG_5343

12 potrawa było Kurisumasu Keeki, czyli ciasto świąteczne.

IMG_5353

Na wigilii pojawił się jeden gość, o którym dowiedzieliśmy się na kilka godzin przed kolacją. Przyniosła ze sobą Chirachizushi, czyli coś jakby kawałek sushi wielkości tortu. Pycha. Chcę to za rok na stole. Nawet gdybyśmy święta spędzali na pustyni.

IMG_5351

Niespodziankom dziś nie było końca, więc za bardzo się nie zdziwiłem, jak z komputerowego głośnika zaczęły płynąć polskie kolędy. I grały tak przez kilka godzin.

Nie było Mikołaja, ale były prezenty. Wszystko jak w domu. Tylko ta palma za oknem i lampa grzewcza pod stołem były egzotyczne.  Ach, językiem komunikacji, był japoński. Ale togo się chyba domyślacie.IMG_5341

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dwanaście potraw

  1. Pingback: Proza życia – praca na wolontariacie | washinohashi.net

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s