Na koniec świata i okolic. Czyli z Ōsaki do Osaki.

Szukaliśmy miejsca na przygodę. Przygoda miała polegać na tym, że spędzimy trochę czasu u jakiegoś Japończyka w domu. Wyżremu mu z lodówki wszystko co znajdziemy, zamieszkamy w jego najlepszym pokoju, zaanektujemy rowery, a może nawet samochód. A nasza ofiara musi się z tego cieszyć!
Brzmi jak dowcip Tarantino? Owszem, ale udało się. Na końcu świata. Czytaj dalej

Reklamy