Taras widokowy w porcie Osaka

Mam nowe ulubione miejsce w Osace.

Takie, które kompletnie zaspokaja moje estetyczne potrzeby. A zaliczam do nich gapienie się na bezkresne morze, na statki w porcie, na lądujące samoloty, niekończące się miasta i wielkie mosty. A teraz wiem, że jest miejsce, skąd mogę oglądać to wszystko na raz i to z wysokości 55 piętra. Miejsce, do którego niewielu trafia, bo nie jest tak sławne jak inne podobne, choć powinno.

Znajdujący się przy porcie w Osace budynek Cosmo Tower dysponuje niesamowitym tarasem widokowym. Oczywiście widoczność to pełne 360 stopni, jak w Abeno Harukas, czy Umeda Sky Building. Ale jego szyby są pochylone w dół, co daje niesamowite możliwości patrzenia nie tylko na to co przed nami, ale także pod nami.

Widok z Cosmo Tower zaspokoi nawet najgorliwszego Osakofila. Mamy tu oczywiście idealny punkt obserwacyjny na port, ale też: Oceanarium Kaiyukan i diabelskie koło Tempozan, zatokę Osaka, niedalekie miasto Kobe a w nim lotnisko na sztucznej wyspie i największy most wiszący świata Akashi Kaikyo, lotnisko Itami, Tower of the Sun w Expo Park, centrum Osaki, najwyższy japoński biurowiec Abeno Harukas, góry prefektury Wakayama, lotnisko Kansai.

Dojazd do Cosmo Tower jest prosty, z centrum wystarczy pojechać do końca zieloną linią metra Chuo. Dla zabawy można jeszcze jedną stację przejechać monoraiem, lub od razu wybrać się w kilkuminutowy spacer. Uwaga, po drodze nie ma zbyt wielu wskazówek jak iść. Oczywiście poza wystającym w niebo budynkiem, który niczym gwiazda betlejemska wskazuje kierunek. Na miejscu wchodzimy do budynku i kierujemy się do schowanej w korytarzu kasy biletowej. Bilety nie są drogie, bo tylko 700¥czyli mniej niż połowę tego, co Abeno Harukas i Umeda Sky Building.

Wjazd windą na 52 piętro drugiego najwyższego budynku w Osace (trzeciego w Japonii) zajmuje 80 sek, dalej zostają jeszcze 3 piętra do pokonania na ruchomych schodach. A kiedy już się z tym uporamy, znajdziemy się w niebie.

Ja się znalazłem.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Prawie nie robiłem zdjęć, bo wiedziałem, że w nocy bez statywu będą za daleko odbiegać od rzeczywistych widoków. A po co robić słabe zdjęcia?

Lepiej było ten czas spędzić na podziwianiu i rozmowach z moim przyjacielem ze studiów, którego aktualnie oprowadzam po Osace. I chyba idzie mi nieźle, bo Marcel wciąż chodzi ze szczęką przy ziemi i aparatem w trybie nagrywania, a ja zaczynam czuć, że bycie przewodnikiem po tym mieście było mi pisane.


Janusz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s