Gorące piaski Ibusuki

O Kagoshimie słów jeszcze kilka.
Będąc w mieście nie sposób przeoczyć reklamy jednej z największych miejscowych atrakcji, która w praktyce jest „zamiejscowa”. Chodzi o kąpiel w gorących piaskach Ibusuki. Czytaj dalej

Reklamy

Słodycz w ziemniaku

W kraju nad Wisłą ziemniaków jest wiele, ale takiego jak w Satsumie, to nie znajdziecie.

Ziemniak po japońsku to -imo. Zwykły ziemniak to jaga-imo, ale słodki fioletowy, to Satsuma-imo. I wbrew temu co piszą w internetach, zwykły batat, to nie to samo. Czytaj dalej

Kagoshima, miasto ostatnieo samuraja

Najświętsza świętość Kagoshimy, to największy z jej synów. Mierzący prawie 6 stóp wzrostu, szpetny jak noc listopadowa, ale potężny i szanowany przez wszystkich ostatni samuraj Saigo Takamori.

Jeśli oglądaliście, a wiem, że tak, film Ostatni Samuraj, to jest to trochę jego historia. Trochę. Czytaj dalej

W drodze do Satsumy

Do Satsumy, nazywanej od 150 lat Kagoshimą, chciałem pojechać od dawien dawna, ale było to dość daleko na liście priorytetów. Raczej na zasadzie: „kiedyś, przy okazji”.

Okazja trochę licha, ale była. Plan zakładał, że opuszczamy Okinawę i podążamy w stronę Osaki zahaczając o wyspę dziewięciu prefektur, czyli Kyushu. Oczywiście prefektur na Kyushu jest dla zmyłki tylko siedem.

Czytaj dalej

Jedziemy autostopem… cz.2

Łapanie okazji, to jak się przekonaliśmy nie zawsze jest wyzwanie. Ciekawi jesteśmy, jak to będzie na innych wyspach. Okinawa nas narazie nie zniechęca. Zaskakuje nawet skutecznoścą, która w kolejnych dniach podskoczyła do 200% Czytaj dalej

Jedziemy autostopem… cz.1

Jakoś tak się zdażyło, że do niedawna nie próbowaliśmy jeździć okazją. A dokładnie do zeszłego wtorku. Na studiach próbowałem, ale bez skutecznie. Widocznie nie byłem dość atrakcyjną blondynką, by ktoś się dla mnie zatrzymał. Na litość też się nie udało, bo stojąc w deszczu i na wietrze złapałem tylko przeziębienie. Tymczasem na Okinawie… Czytaj dalej

Jest o czym pisać, tylko czasu brak…

Moi drodzy,
mam dobrą i złą wiadomość, oraz jedno fajne zdjęcie. Podczas wczorajszej eskapady po okinawańskich klifach zwichnąłem kolano. To ta zła. Dobra jest taka, że z racji pewnego stopnia niepełnosprawności ruchowej będę przez jakiś czas mniej latał z aparatem i zwiedzał. Ale tylko trochę mniej. W związku z tym spodziewajcie się, że pojawią się nowe wpisy na blogu, bo wreszcie będzie czas na pisanie. Czytaj dalej

Mrożony gaijin, gotowany gaijin

Japonia, to kraj kontrastu. Chyba nie ma bardziej wyświechtanego zdania. Patrząc na miliony identycznych ludzi, w podobnych ubraniach, identycznych samochodach, robiących wszystko identycznie doskonale, trudno te kontrasty zobaczyć. Chyba, że spojrzymy na kontrasty przez pryzmat zimy. A zima trwa w najlepsze. Czytaj dalej

I wróci Odys wróci do Osaki

Tak jest moi mili. Trzy lata temu, kiedy w ojczyźnie Mickiewicza świętowano ćwierćwiecze wolnej Polski, my zakochaliśmy się w Osace. Dziś obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości, wiec warto z tej okazji znów odwiedzić Osakę. Czytaj dalej