Yabusame – turniej strzelania z łuku

Yabusame, czyli coś, co Sylwia zawsze chciała zobaczyć, a ponieważ jestem dobrym mężem, to ja też. Oczywiście jako człowieka przyspawanego do aparatu na stałe, nie musiano mnie wcale przekonywać. A o tym, że okazja się trafi dowiedzieliśmy się na trzy miesiące wcześniej. Czytaj dalej

Reklamy

Monorail i lęk wysokości

Zawsze jest jakiś powód, by napisać o czymś zupełnie zwyczajnym. Zwyczajnym dla mnie dziś, ale niezwyczajnym dla mnie sprzed pół roku. Pół roku temu monorail był dla mnie ciekawostką z telewizji i niepostrzeżenie stał się zwyczajnym środkiem transportu, jak tramwaj. Czytaj dalej

Gdzie zostawić tę przeklętą walizkę?

Na stronach internetowych dworca autobusowego Tokyo Shinjuku i w kilku przewodnikach można znaleźć info, że jest tam mnóstwo coinlockerów, czyli schowków na bagaże. Mówiąc wprost, kupa prawda. Schowków może i jest dużo, ale dużo za mało. Czytaj dalej

Szlarnik japoński メジロ

Pisałem już kiedyś, że inspiracji i rzeczy wartych zobaczenia w Japonii szukam głównie na Instagramie. Tam też, pierwszy raz zobaczyłem Szlarnika japońskiego i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Czytaj dalej

Instrukcja obsługi japońskiej restauracji

Po dłuższym w Japonii niebycie zapomniałem jak dobrze może się poczuć klient w restauracji. Ale też, jak można popełnić gafę klientem będąc. Dziś kilka porad co robić, czego nie robić, a co zostanie zrobione dla Was zanim jeszcze o tym pomyślicie. Na potrzeby tego wpisu będę nazywał restauracją każde miejsce gdzie dają zjeść na mieście. Bez rozróżniania na izakaye, bary, ramenownie i takie tam. Czytaj dalej

Słodycz w ziemniaku

W kraju nad Wisłą ziemniaków jest wiele, ale takiego jak w Satsumie, to nie znajdziecie.

Ziemniak po japońsku to -imo. Zwykły ziemniak to jaga-imo, ale słodki fioletowy, to Satsuma-imo. I wbrew temu co piszą w internetach, zwykły batat, to nie to samo. Czytaj dalej

Jedziemy autostopem… cz.2

Łapanie okazji, to jak się przekonaliśmy nie zawsze jest wyzwanie. Ciekawi jesteśmy, jak to będzie na innych wyspach. Okinawa nas narazie nie zniechęca. Zaskakuje nawet skutecznoścą, która w kolejnych dniach podskoczyła do 200% Czytaj dalej

Skąd brać internet w Japonii

Kiedyś, dawano temu czytałem o Akihabarze. To chyba było w podstawówce. Później czytałem coś jeszcze, ale nigdy nie wyobrażałem sobie, jak tam jest naprawdę. Tego nie może sobie wyobrazić ktoś mając wyłącznie europejskie doświadczenie życiowe. Po prostu się nie da. Ale my pojechaliśmy tam w konkretnym celu… Czytaj dalej

Kapeć kapcia, kapciem pogania

Japonia powitała nas kapciami. Tak samo jak poprzednio, zaraz za progiem naszego pokoju czekały dwie pary nowych, eleganckich, pachnących i przyjemnych w dotyku kapci. Ponieważ jeszcze pamiętam rozterki z poprzedniej do Japonii podróży, to dziś jest łatwiej. Ale wtedy było tak: Czytaj dalej

Wędrujące świątynie, płonące klasztory.

Japonia pełna jest tysiącletnich świątyń. W regionie Kansai wszystko ma przynajmniej 1000 lat. Z wyjątkiem samochodów i ludzi. Ale jak się nad tym zastanowić, to te tysiącletnie świątynie wcale nie są takie stare. A czasem nawet bardzo młode. Czytaj dalej