Sushirō, czyli znów mnie oszukali

Szybko zorientowałem się, że znajomość hiragany, to za mało, żeby wiedzieć na co się patrzy. Złośliwi Japończycy postanowili, że na knajpach okonomiyaki, takoyaki, sushi (czyli tych, które są w zasięgu moich kulinarnych/finansowych zainteresowań) będą używać znaków kanji. Sylwia pod ręką, telefon z internetem, więc… Czytaj dalej

Reklamy

Ebi, znaczy krewetka.

–  Lubicie krewetki? – zapytała nasza gospodyni… Czytaj dalej

Biccamera i Bookoff

Szukaliśmy Dotonbori w Osace. Wyszliśmy na odpowiedniej stacji Metra i straciliśmy orientację w przestrzeni. Poszliśmy za tłumem, to zwykle działa. Ale tym razem nie zadziałało. Nie mieliśmy ze sobą żadnej mapki. Błądziliśmy przez chwilę, ale to błądzenie zaprowadziło nas do Biccamera. Czytaj dalej

Jak zgubiłem las na burzowej górze…

Być tym, który ogarnia.
To było moje zadanie w Kioto. Czyli planowałem wycieczki i oczytywałem się na temat zwiedzanych przez nas miejsc, znajdowałem drogę, rozpracowywałem dojazdy. Mówiąc wprost, byłem samozwańczym kierownikiem trzyosobowej wycieczki. Zdecydowanie dobrze się z tym czułem. Choć codziennie dawałem się zaskoczyć dziejową niesprawiedliwością. Kiedy ja spędzałem pół nocy na kombinowaniu, a rano szlag trafiał plan, bo dziewczyny MUSIAŁY jeszcze dospać, umyć włosy i poczytać SMSy… i robiły to 2h. A później śniadanie na mieście i już wiedziałem, że plan planem, a życie życiem. A następnego dnia znów mnie to dziwiło. Czytaj dalej

Jak się ogolić w Japonii?

Pytanie jak się ogolić w Japonii, wydaje się głupie. Przed wyjazdem nie spodziewałem się, że to może być jakikolwiek problem. Zwłaszcza, że z poprzedniej wyprawy Sylwia przywiozła hotelową maszynkę do golenia, która służyła mi pół roku. Czytaj dalej

Toaleta po japońsku

Japońska toaleta to trochę inny świat. Dziwi, zaskakuje, czasem wywołuje uśmiech, czasem wkurza. Ale najważniejsze, że jest.

Czytaj dalej

Sylwestrowe nieszaleństwo

Sylwester w Japonii, to wyjątkowe przeżycie. Zwiedzanie na dziś zaczęliśmy przed zamkiem. Zamek jest nieczynny tylko w dwa dni w roku. Wczoraj i dziś. Brawo ja, powinienem to sprawdzić. To chyba pierwsza porażka w Japonii, więc boli podwójnie. Ale gdyby nie ona, to nie weszlibyśmy do ogrodu, po drugiej stronie ulicy, a warto go zobaczyć. Oczywiście był staw, świątynia, Japonki w kimonach, łódź ze smokiem na dziobie, czerwony mostek i Czapla pośrodku tego wszystkiego. W takich okolicznościach przyrody żałuję, że jestem żonaty. Idealne miejsce na zaręczyny. Czytaj dalej

Kaiseki ryori

Zostaliśmy zaproszeni do restauracji na nieformalne spotkanie, choć spotkały się osoby biznesowo powiązane. Potencjalnie.

Restauracja była nie ta i nie tam gdzie pokazała wyszukiwarka. Ale obsługa tej złej wiedziała, gdzie jest ta dobra. Zresztą muszą być jakoś powiązane, bo logo maja to samo, a nazwę niemal identyczną. Czytaj dalej

Dwanaście potraw

Nie do końca wiem jak to się stało. Kiedy my jechaliśmy  na zachód, do Hiroszimy, nasza gospodyni poruszała się na wschód, do Tokio. Tuż przed tym rozjazdem powstała lista wigilijnych dań i produktów potrzebnych do ich stworzenia, oraz takich, którymi można zastąpić te oryginalne. Czytaj dalej

Samochody, samochody

– Uważaj, samochód!

– Widzę! – odpowiedziałem z oburzeniem na kobiecą nadgorliwość. Auto jest dobre 20m przede mną i jedzie powoli. Mam sporo czasu by uskoczyć na… (tu powinno być słowo chodnik, ale on nie istnieje). Chodnika nie ma, bo uliczka jest na to za mała i zbyt daleko od głównej drogi. Czytaj dalej