Zamek Białej Czapli – Himeji

Leżąc w ciepłym futonie na pachnącej trawą podłodze w Osace wpadłem na genialny pomysł. Pomysł ubrałem w słowa i było mniej więcej tak:
– Może wyskoczymy jutro do Himeji? – to ja.
– Musimy? – to Sylwia.
– Nie, ale sensem mojego życia jest tam pojechać.
– Akurat jutro?
– Akurat jutro mamy wolny dzień, a to niedaleko.
– Dobrze, ogarnij to. Czytaj dalej

Reklamy

Gość w dom, hausu ni Kami.

Mam teorię na temat życzliwości wobec przyjezdnych. I nie dotyczy ona wyłącznie Japonii. Przeciwnie, uważam, że może być prawdziwa na całym świecie. Ale to tylko teoria, mogę się mylić. Myślę jednak, że ludzie są tym życzliwsi i bardziej skłonni do pomocy, im dalej od swojego domu jest ich gość. Ta zależność jest wprost proporcjonalna, choć ma kilka zmiennych. Czytaj dalej

Matcha Latte

Zieloną herbatę lubię, ale bez przesadyzmu. A przynajmniej tak było przed wyjazdem do Japonii. Bo zielona herbata, to nie zawsze to samo. Specem nie jestem, a przepisywać Wikipedii nie zamierzam, więc wykładu nie będzie. Ale takiej mnogości herbat, to jeszcze nie widziałem. I nie chodzi mi o perfumowanie, aromatyzowanie i dodawanie kwiatów czy owoców do herbaty, żeby stworzyć nowość rynkową. Chodzi o to, że herbata bez dodatkowych wynalazków może być różna i mieć różne przeznaczenie. Czytaj dalej

Pojutrze, czyli zamiana słów na cyferki

Pojutrze. Proste słowo, co oznacza każdy wie.
明後日 – lub zapisane hiraganą: あさって, albo „po naszemu” asatte, brzmi bardziej egzotycznie, choć znaczy to samo. Czytaj dalej

Biccamera i Bookoff

Szukaliśmy Dotonbori w Osace. Wyszliśmy na odpowiedniej stacji Metra i straciliśmy orientację w przestrzeni. Poszliśmy za tłumem, to zwykle działa. Ale tym razem nie zadziałało. Nie mieliśmy ze sobą żadnej mapki. Błądziliśmy przez chwilę, ale to błądzenie zaprowadziło nas do Biccamera. Czytaj dalej

Dźwięki Japonii

Wspomnienia się zacierają i im dłużej jestem w domu, tym mniej tęsknię za Japonią. To nie znaczy, że przestaję chcieć tam wrócić. Po prostu jestem w stanie skupić się na innych rzeczach. Choć prawie wszystko co robię, ma coś z tym krajem wspólnego. Na co dzień pisuję bloga, wciąż szukam na komputerze nieodkrytych, albo zapomnianych zdjęć, którym chcę nadać nowe życie. Ale w tym wszystkim czegoś mi brakuje. Czegoś, czego na zdjęciach nie ma. Czytaj dalej