Jedziemy autostopem… cz.1

Jakoś tak się zdażyło, że do niedawna nie próbowaliśmy jeździć okazją. A dokładnie do zeszłego wtorku. Na studiach próbowałem, ale bez skutecznie. Widocznie nie byłem dość atrakcyjną blondynką, by ktoś się dla mnie zatrzymał. Na litość też się nie udało, bo stojąc w deszczu i na wietrze złapałem tylko przeziębienie. Tymczasem na Okinawie… Czytaj dalej

Reklamy

Jest o czym pisać, tylko czasu brak…

Moi drodzy,
mam dobrą i złą wiadomość, oraz jedno fajne zdjęcie. Podczas wczorajszej eskapady po okinawańskich klifach zwichnąłem kolano. To ta zła. Dobra jest taka, że z racji pewnego stopnia niepełnosprawności ruchowej będę przez jakiś czas mniej latał z aparatem i zwiedzał. Ale tylko trochę mniej. W związku z tym spodziewajcie się, że pojawią się nowe wpisy na blogu, bo wreszcie będzie czas na pisanie. Czytaj dalej

Kapeć kapcia, kapciem pogania

Japonia powitała nas kapciami. Tak samo jak poprzednio, zaraz za progiem naszego pokoju czekały dwie pary nowych, eleganckich, pachnących i przyjemnych w dotyku kapci. Ponieważ jeszcze pamiętam rozterki z poprzedniej do Japonii podróży, to dziś jest łatwiej. Ale wtedy było tak: Czytaj dalej